czwartek, 30 października 2014

Grizzlies vs. Timberwolves, czyli Welcome Back Memphis Grizzlies

Tęskniliście? Ja nie zdawałem sobie sprawy, że aż tak. Gdy tylko Zach Randolph trafił jednak swój pierwszy rzut z piątego metra, a Tony Allen po raz pierwszy wygrał pojedynek 1 na 1 z Andrew Wigginsem, zrozumiałem jak bardzo brakowało mi koszykówki spod znaku Memphis. Koszykówki męczącej, ciężkiej do oglądania i pełnej wszechobecnego grindu, którego w spotkaniu przeciwko Timberwolves także nie mogło zabraknąć.


Wygraliśmy w swoim stylu. Choć po mocnym starcie (ZBo!) wydawało się, że możemy na Leśnych Wilkach zrobić upragniony blow-out, to wejście na parkiet naszych rezerwowych szybko te marzenia zaprzepaściło. Ławka Grizzlies przez cały mecz zdobyła tylko 10 punktów, trafiając z gry zaledwie 3 razy na 16 prób. Przy 46 oczkach i 51% skuteczności drugiego unitu Flipa Saundersa, któremu przewodził znakomity Mo Williams (18 pkt, 6/9 z gry) wyglądało to po prostu źle.

To samo można powiedzieć o walce na tablicach. Goście wygrali ją 47-33, a różnicę robiła przede wszystkim atakowana deska. Atletyczni Wolves przeskakiwali nad głowami bezradnych Niedźwiadków i w ten sposób trzymali się w meczu, który rozstrzygnął się dopiero w samej końcówce. 

Od czego mamy jednak nasze dwie wieże. Zach Randolph i Marc Gasol wspólnie uzbierali 57 punktów, dodali do tego 22 zbiórki, a wszystko robili na znakomitej 72% (!!!) skuteczności. To właśnie za ich sprawą Grizzlies tłamsili gości pod koszem, wygrywając walkę o punkty w pomalowanym 58-34. To także dzięki nim Niedźwiadki otworzyły sezon od zwycięstwa po raz pierwszy od trzynastu lat.

Mike Conley - 16 pkt, 6 as., 1 prz., 7/14 z gry, 1/4 za trzy

Oddał pole do popisu swoim wyższym kolegom, ale i tak (jak zwykle) był solidny do szpiku kości. Z powodu dwóch szybko złapanych fauli nie mógł tak skutecznie uprzykrzać życia Ricky'ego Rubio, jednak to między innymi za jego sprawą hiszpański rozgrywający popełnił aż 7 strat. 

Ocena: 4

Courtney Lee - 14 pkt, 3 as., 2 prz., 5/11 z gry, 2/4 za trzy

Trafiał to, co było do trafienia i jako jedyny zawodnik Grizzlies istniał na dystansie. Zdecydowanie najpewniejsza opcja na pozycji nr 2, jaką w tej chwili jesteśmy w stanie wystawić.

Ocena: 3+

Tony Allen - 8 pkt. 5 as., 3 zb., 3 prz., 4/8 z gry

Nie chciałbyś zaliczać swojego debiutu w NBA przeciwko komuś takiemu jak Tony Allen. Grindfather przyćmił jednego z kandydatów na najlepszego pierwszoroczniaka sezonu, a sam robił to, do czego nas już dobrze przyzwyczaił. Świetna bronił i pudłował lay-upy.

Ocena: 3+ 

Zach Randolph - 25 pkt, 13 zb., 5 str., 12/16 z gry

Widać, że był głodny gry. Już w pierwszej kwarcie uzbierał 12 oczek i stanowił nie lada wyzwanie dla lżejszego o kilkanaście kilogramów Thaddeusa Younga. Z biegiem czasu zwolnił, jednak dalej skupiał na sobie uwagę obrońców, uniemożliwiając podwajanie Marca Gasola.

Ocena: 4+

Marc Gasol - 32 pkt, 9 zb., 3 as., 2 prz., 2 bl., 12/17 z gry, 8/10 FT

Pozamiatał. Pierwszy mecz i od razu career-high w punktach. Czy trzeba dodawać coś więcej?


Ocena: 5

Jon Leuer - 0 pkt, 3 zb., 0/4 z gry

Pierwsza rezerwowa opcja Davida Joergera na pozycje 4/5 tym razem nie wypaliła. Kilka niezłych posiadań w defensywie i długo, długo nic. Następnym razem musi być lepiej.

Ocena: 2

Vince Carter - 4 pkt, 1/7 z gry, 0/4 za trzy

Nieudany debiut, w którym zdecydowanie zbyt rzadko widzieliśmy Cartera z piłką w rękach. Funkcjonował głównie jako spot-up shooter, którego Joerger chciał wprowadzić w miejsce Mike'a Millera. 

Ocena: 2

Quincy Pondexter - 4 pkt, 1/2 z gry, 1/2 za trzy

Nijaki występ, okraszony jedną celną trójką z prawego rogu. Potrzebujemy znacznie więcej.

Ocena: 2

Beno Udrih - 2 pkt, 1 as., 1 zb., 1/3 z gry

Oj będzie ciężko. 14 minut i -11 na parkiecie. Gdy Conley złapał 2gie przewinienie, Beno wszedł na parkiet i z +9 dla Grizzlies zrobiło się +1 dla Timberwolves. Nie, to nie był przypadek.

Ocena: 1

Kosta Koufos - 0 pkt, 1 zb., 0/0 z gry

Grał zbyt krótko, aby móc powiedzieć coś więcej


czwartek, 9 października 2014

Grizzlies vs. Bucks, czyli powrót w ciemno

GRIZZLIES vs. BUCKS 83:86


NBA niestety nie przewidziała transmisji z pierwszego przedsezonowego meczu Grizzlies, więc dzisiejsza relacja będzie opierać się głównie na tym, co udało mi się wyczytać ze statystyk. Zamiast ocen dla poszczególnych zawodników (trudno oceniać kogoś, gdy się go nie widziało), po myślnikach postaram się zatem wypisać to, co w boxscorze zwraca na siebie największą uwagę.

środa, 8 października 2014

Skarb Kibica 2014/15: rozgrywający

Już dziś wieczorem Grizzlies rozegrają swój pierwszy mecz w preseason. Z tej okazji startujemy ze Startem Kibica, który otwiera krótka analiza przyszłości naszych rozgrywających.

Mike Conley 

2013/14: 17,2 pkt, 6,0 as., 2,9 zb., 1,5 prz., 45% z gry, 36% za trzy, 81% FT

Cały świat wie, że jest niedoceniany, a mimo to cały świat nadal go nie docenia. Conley ma za sobą najlepszy sezon w karierze, w którym wziął na siebie ciężar gry i oficjalnie przejął pałeczkę lidera drużyny. Gdy na przełomie grudnia i stycznia Grizzlies mieli według rankingu Hollingera niecały procent szans na dostanie się do play-offów, to właśnie on poderwał drużynę do ataku i stał się ojcem naszego zmartwychwstania. Miejmy nadzieję, że w tym sezonie do takiego wysiłku nikt nie będzie go już zmuszał.


Najlepszy scenariusz:

Mike wchodzi na kolejny pułap swoich umiejętności. Umacnia się na pozycji lidera drużyny, a z 18 punktami na mecz zostaje też jej najlepszym strzelcem. Zwieńczeniem jego ciągłego rozwoju staje się udział w All-Star Game, gdzie Conley wchodzi na 5 minut i zbija piątki z Kobe Bryantem. 

Najgorszy scenariusz:

Jedyne co może go zatrzymać to kontuzje. Grając po ponad 30 minut na mecz Conley już w zeszłym sezonie uskarżał się na urazy kostki. Bez zmiennika z prawdziwego zdarzenia mogą się one niestety powtórzyć, a wtedy… Nawet nie chcę o tym myśleć.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz:

Conley jest sobą. Ze zdrowym Gasolem na parkiecie nie musi już ciągnąć Grizzlies na swoich osamotnionych barkach. Spadek w rubryce "punkty" odbija sobie zwiększoną liczbą asyst i po raz kolejny udowadnia wszystkim, że należy do ścisłej czołówki rozgrywających w NBA. Na występ w Meczu Gwiazd nadal nie ma jednak co liczyć… 


Nick Calathes

2013/14: 4,9 pkt, 2,9 as., 1,9 zb., 0,9 prz., 45% z gry, 31% za trzy, 61% FT

Nie jestem w stanie mu zaufać. Oglądałem w zeszłym sezonie zbyt dużo meczów Grizzlies, aby traktować Greka jako wartościową drugą opcję na pozycji rozgrywającego. Calathes to rodzaj zawodnika, który podnosi ci ciśnienie przy każdym kontakcie z piłką. W zeszłym roku 23% jego posiadań kończyło się stratą...

Najlepszy scenariusz:

Po 13 meczach zawieszenia Calathes jest głodny gry. Resztki włosów jeżą mu się na głowie, gdy myśli o powrocie na parkiet. W pierwszym meczu zastępuje mającego kłopot z faulami Conleya i wygląda nadzwyczaj solidnie. Dzięki temu utrzymuje pozycję drugiego rozgrywającego i chwilami sprawia, że uderzam się w pierś. Chwilami.

Najgorszy scenariusz

Calathes szybko traci minuty na rzecz Beno Udriha i coraz bardziej żałuje pobytu w Memphis. Gdy tylko sezon się kończy, ucieka do ojczyzny, aby jak najszybciej zapomnieć o wygwizdujących go kibicach w FedEx Forum.


Najbardziej prawdopodobny scenariusz:

Grek topi się w przeciętności i robi dokładnie to samo, co w zeszłym sezonie. Na trzy słabe występy zalicza jeden dobry, który daje nam nadzieję, że jeszcze coś z niego będzie. Nawet gdy w głębi duszy wszyscy wiedzą, że to jego ostatni sezon w NBA.

Beno Udrih


2013/14: 4,9 pkt, 2,8 as., 1,4 zb., 0,6 zb., 43% z gry, 43% za trzy, 83% FT

Gdy Grizzlies zatrudniali go pod koniec lutego miał to być tylko szybki, trzymiesięczny romans. Skończyło się na stałym związku i podpisaniu dwuletniego kontraktu podczas tegorocznego offseason. Świetna seria z Thunder zapewniła mu miejsce w drużynie, a teraz zapewni mu pewnie pozycję drugiego rozgrywającego.

Najlepszy scenariusz:

Benosanity trwa dalej. Udrih wchodzi z ławki i trafia wszystkie rzuty z półdystansu, jakie tylko przyjdą mu do głowy. Wykorzystuje zawieszenie Calathesa, aby zdobyć pozycję rezerwowego rozgrywającego i choć z biegiem czasu traci na jakości, to dalej gra na poziomie, którego nikt się po nim nie spodziewał.


Najgorszy scenariusz:

Sen o udanych play-offach kończy się nadzwyczaj szybko. Udrih momentalnie staje się kompletną dziurą w defensywie i gra źle do tego stopnia, że niektórzy z nas zaczynają tęsknić za Nickiem Calathesem. Czarę goryczy przelewa jeszcze jego prośba o transfer i powrót do New York Knicks.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz:

Słoweniec miewa przebłyski w ofensywie, lecz zdecydowanie częściej zwracamy uwagę na jego błędy w obronie. Mimo to wygrywa walkę o minuty z Calathesem, choć większa w tym zasługa marnej formy tego drugiego. 


sobota, 4 października 2014

3on3: Przed sezonem - część 2.

Kolejna sobota, czyli czas na kolejne wydanie naszego przedsezonowego 3on3. Tym razem zajęliśmy się rolą Vince'a Cartera, kontraktem Marca Gasola i przyszłością Michaela Beasleya, który według niektórych z nas ma szansę odbudować w Memphis swoją karierę. Na pytania odpowiadał z nami Piotrek Zarychta, do niedawna redaktor naczelny portalu zkrainynba.com, dziś świeżo upieczony członek redakcji Szóstego Gracza.


1. Czy widzisz jakąkolwiek szansę na to, że Michael Beasley odbuduje w Memphis swoją karierę?

Piotr Zarychta (Szóstygracz.pl): Jakąś szansę widzę, ale po pierwsze tego typu eksperymenty bardzo rzadko kończą się powodzeniem. Oczywiście życzę i Grizzlies i Beasleyowi z całego serca powodzenia, ale trudno mi sobie wyobrazić udany koniec tej współpracy. Po pierwsze sam B-Easy najlepiej się czuje, gdy jest zawodnikiem pierwszoplanowym, a takim w Grizzlies na pewno nie będzie. Poza tym mam wrażenie, że jemu potrzebny jest trener o odpowiednich właściwościach, trener, który dogada się z nim w kwestii mentalnej. Czy Dave Joerger może być tym człowiekiem? Wątpię.

Łukasz Pawlak (Polish Grindhouse): Co roku inny klub i co roku to samo pytanie. Czy Memphis to wreszcie to właściwe miejsce? Ciężko stwierdzić. Na ten moment nie wiadomo jeszcze czy B-Easy przekona do siebie sztab szkoleniowy Niedźwiadków (chociaż konkurencja nie powala na kolana). Jeżeli jednak włodarze naszego zespołu zdecydują się go podpisać, na pewno będę fanem tego ruchu.


Krzysiek Uzdowski (Polish Grindhouse): Na pierwszym treningowym campie Beasley wyglądał podobno znakomicie, ale hej, kto nie wygląda dobrze na pierwszym treningowym campie? Mimo to tli się we mnie iskierka nadziei, która podpowiada mi, że były #2 Draftu 2008 w składzie Grizzlies może odnaleźć swój nowy, wyrozumiały dom. Jak przechodzić duchową przemianę to tylko w Memphis. Zapytajcie Zacha Randolpha.

2. W jakiej roli David Joerger powinien wykorzystywać Vince’a Cartera?

Piotr Zarychta: Carter powinien mieć dwojaką rolę w zespole. Po pierwsze powinien być superrezerwowym, pełnić podobną rolę jaką miał w Dallas. Przy okazji powinien być też mentorem dla młodych graczy, takich jak Jordan Adams. Powinni oni korzystać z jego doświadczenia i nasiąkać jak gąbka jego opowieściami.


Łukasz Pawlak: Myślę, że VC będzie pełnił podobną rolę co w zeszłym sezonie w Dallas. Jako zmiennik Tejszona będzie miał za zadanie rozruszać naszą grę w ataku oraz odciążyć Mike'a Conleya od kreowania akcji ofensywnych. Liczę także na sporą ilość minut w crunch-time

Krzysiek Uzdowski: Wszyscy chcemy widzieć Vince'a na parkiecie w ciągu ostatnich 5 minut spotkania. To pewne. Z nim na parkiecie, przestoje naszej ofensywy powinny trwać zdecydowanie krócej, niż miało to miejsce w niektórych momentach poprzedniego sezonu. Jeśli chodzi o konkretną rolę, to zakładam, że Joerger nie musi się nawet do Cartera odzywać. Vince ma po prostu robić to, co tak dobrze wychodziło mu w ciągu dwóch ostatnich sezonów - grać na poziomie najlepszych rezerwowych w całej NBA.

3. Marc Gasol wchodzi w swój contract year i za rok stanie się wolnym agentem. Czy według Ciebie Hiszpan zasługuje na maksymalny kontrakt?

Piotr Zarychta: Nie jestem nigdy chętny do przepłacania zawodników, ale patrząc na to jak szybko w górę będzie szło w najbliższych sezonach salary cap, podpisanie z Gasolem bardzo wysokiej umowy nie będzie dużym błędem. W tej chwili wydaje się on być kluczowym zawodnikiem dla sukcesu drużyny. Mam jednak przeczucie, że Grizzlies dogadają się z nim na kontrakt, po którym znów wszyscy podrapiemy się w głowy, że można takiemu zawodnikowi dać zmyślny kontrakt, podobnie jak to było parę lat temu choćby w przypadku Mike'a Conleya.


Łukasz Pawlak: Zdecydowanie. Młodszy z braci to ikona tej organizacji, gracz, na którym oparta jest cała gra zespołu - zarówno ofensywna jak i defensywna - i między innymi właśnie po to była cała ta polityka oszczędnościowa w ostatnich latach. Oczywiście, słyszy się dużo plotek, o tym jakoby Hiszpan miał zasilić w przyszłym roku szeregi New York Knicks, ale chyba nikt nie wyobraża sobie innej decyzji niż kontynuowanie kariery w mieście Elvisa.

Krzysiek Uzdowski: Jeśli doktor Marc od tego uzależni swój dalszy pobyt w Memphis to oczywiście, managment Niedźwiadków nie powinien się nawet zastanawiać. W lidze z łatwością znajdziemy masę bardziej przepłaconych zawodników. Liczę jednak, że Marc pójdzie w ślady kolegów z drużyny (Tony Allen, ZBo) i zgodzi się na mniejszy kontrakt kosztem dalszego budowania drużyny z mistrzowskimi aspiracjami.

PS. Piotrkowi na dniach urodzi się potomek, więc w imieniu całej Niedźwiedziej familii życzymy mu wszystkiego najlepszego!

wtorek, 30 września 2014

Grizzlies Media Day - Relacja

Wrócili. Wreszcie. Po ponad stu dniach bez koszykówki w wydaniu Grizzlies, nawet zwykły Media Day smakuje jak butelka niebieskiego Jacka Danielsa. Stare i nowe twarze jak co roku zebrały się w FedEx Forum, aby zapewnić nas, że w tym sezonie jesteśmy naprawdę, ale to NAPRAWDĘ silni i walczymy o najwyższe cele. Niby zwykłe gadanie, ale jednak działa jak cholera. Hype'u jest we mnie co nie miara, a żeby jego cząstką zarazić także Was, poniżej zebrałem najlepsze cytaty i zdjęcia ze wczorajszych wydarzeń. Enjoy!


Najwięcej emocji podczas Media Day wzbudził (nic dziwnego) Vince Carter. W tym momencie obiecał fanom, że przynajmniej raz wykona dunk, którym w 2000 roku rozpoczął Konkurs Wsadów. Trzymamy za słowo, Vince!


Oprócz Cartera wiele hałasu robił też Michael Beasley. Na pytanie o to jak postrzega samego siebie, przyznał że...
Poprzeczkę wysoko stawia sobie także Quincy Pondexter, który chce zapomnieć o zeszłym sezonie, zniszczonym przez kontuzję kolana. Q-Pon liczy na silną pozycję w rotacji, a że zaczyna od nowa, postanowił także zmienić numer na koszulce. Wybrał ósenkę, bo właśnie w wieku 8 lat zakochał się w koszykówce.



Wszyscy byli też pozytywnie zaskoczeni formą i postawą naszych debiutantów. Jordan Adams i Jarnell Stokes jąkali się podczas wywiadów z Pete'em Pranicą (dziennikarz FOX Sports), jednak już wkrótce w obroty weźmie ich Zach Randolph. W takim razie nie mamy chyba żadnych powodów do zmartwień.


Jeśli z kolei interesuje was co tam słychać u Tejszona, nasz ulubieniec złożył wszystkim obietnicę, że w tym sezonie postara się być bardziej kreatywny i zacznie grać bliżej obręczy. Czy te oczy mogą kłamać?


Gdy do dziennikarzy wyszedł Marc Gasol, głównym tematem stał się jego kontrakt, który kończy się w przyszłym roku. Hiszpana całe zamieszanie wokół jego umowy na razie wydaje się jednak nie interesować.

Jednym słowem wszyscy bawili się znakomicie. Nie wiem jak wy, ale ja 29. października nie mogę się już doczekać ;)


Krzysiek

PS. Wszystkie wywiady z tegorocznego Media Day w Memphis możecie obejrzeć TUTAJ


sobota, 27 września 2014

3on3: Przed sezonem - część 1.


Tak jak zapowiadaliśmy wczoraj, mamy dla was pierwszą część naszych przedsezonowych 3on3! Jako pierwszy na pytania odpowiada z nami Maciej Kwiatkowski, znany dobrze z Szóstego Gracza i WP.pl. 

1. Jak oceniasz dotychczasowe ruchy Grizzlies podczas tegorocznego ofseason?

Maciej Kwiatkowski (szostygracz.pl): Oczywiście zmiany na górze i zamieszanie związane z relacjami na linii Pera-Levien pozostawiły wrażenie, że ten wulkan jeszcze nie wygasł. Co stanie się z resztą ludzi związanych z Levienem (np Hollinger), jak wyglądały będą decyzje teraz, gdy Chris Wallace powrócił zza kurtyny na front sceny? Z decyzji koszykarskich stealem wydaje się wykradzenie Vince'a Cartera z Dallas, a Jordan Adams jest w Top10 moich ulubionych rookies z tego draftu. Podoba mi się, że Jon Leuer ma szansę grać, bo Grizzlies, podobnie jak Bulls, aż proszą się o element stretch-four w rotacji. Nie oczekiwałem wielkich zmian w Memphis, może poza sprowadzeniem typowej trójki, ale MLE to za mało nawet na Trevora Arizę. Zamieszanie w organizacji zbiegło się z ponownym podpisaniem kontraktu z Zachiem Randolphem, nie mniej 10 mln dol. rocznie do 2017 roku przy rosnącym salary-cap wygląda na okej decyzję.


Łukasz Pawlak (Polish Grindhouse): Jak co roku tych ruchów transferowych było niewiele. Tym razem był to jeden gracz, ale za to jaki! Vince Carter to zdecydowanie to, czego potrzebowaliśmy na pozycjach 2/3. Mimo 37 lat na karku facet wciąż potrafi grać w koszykówkę. VC charakteryzuje się przede wszystkim wysokim boiskowym IQ oraz niezłym przeglądem pola. Potrafi sam wykreować sobie pozycję do rzutu i w moim przekonaniu jest bardzo niedocenianym obrońcą. Były gracz Dallas Mavericks to zdecydowana nadwyżka nad podążającym za pierścieniami (i Lebronem) Mike'em Millerem. Co do naszych debiutantów to myślę, że będą oni stopniowo wprowadzani do zespołu. Pole do popisu będzie miał tu przede wszystkim Jarnell Stokes, który po odejściu Eda Davisa powinien otrzymywać sporo minut.

Krzysiek Uzdowski (Polish Grindhouse): Gdybym miał wystawiać ocenę, byłaby to mocna czwórka. Niepotrzebne przetasowania na górze na całe szczęście nie kosztowały nas złych decyzji na dole. Podpisanie Vince'a Cartera za stosunkowo małe pieniądze, to świetne posunięcie zarówno pod względem sentymentalnym, jak i koszykarskim. Poza rzutami z dystansu i ponadprzeciętną defensywą VC powinien dobrze spisać się jako ball-handler, który pozwoli odetchnąć Mike'owi Conleyowi i umożliwi mu więcej okazji na grę bez piłki. Sporo oczekuję także od naszych wyborów w Drafcie. Jordan Adams i Jarnell Stokes świetnie zaprezentowali się w Lidze Letniej w Orlando i powinni dostać od Davida Joergera szansę na pokazanie się w sezonie regularnym.

2. Jakich zawodników David Joerger powinien wystawiać w pierwszej piątce na pozycjach 2 i 3?

Maciej Kwiatkowski: Nie wydaje mi się abym miał odpowiedź. Carter wydaje się być najlepszy z czwórki/piątki, nawet szóstki kandydatów, licząc Adamsa i powrót Q-Pona, ale w ostatnich sezonach znakomicie wypadał w Dallas grając przeciwko rezerwowym innych teamów. Tony Allen jest doskonały tylko na konkretne matchupy . Chyba postawiłbym na duet Lee/Prince, ten ostatni z braku wyboru i aby nie grać duo Allen/Prince.


Łukasz Pawlak: Moim zdaniem Joerger powinien postawić na coś co sprawdzało się w zeszłym sezonie, czyli para Lee/Prince. Pomimo całej mojej niechęci do Tejszona, uważam, że to wciąż solidny defensor, który będzie miał zadanie zatrzymywać najgroźniejszych skrzydłowych ligi. Jeżeli on będzie zawodził, świetną alternatywą jest tutaj Tony Allen, dający niesamowitą ilość energii z ławki. Courtney Lee natomiast, jest bardzo pożytecznym zawodnikiem typu 3&D, który daje pewien komfort na atakowanej połowie. Granie od pierwszej minuty parą Allen/Prince byłoby samobójstwem dla naszej ofensywy.

Krzysiek Uzdowski: Pewne jest tylko jedno: Tony Allen i Tayshaun Prince nie mogą znajdować się razem na parkiecie. Zakładam, że sezon rozpoczniemy dobrze znaną rotacją Lee/Prince, jednak mam cichą nadzieję, że z biegiem czasu, więcej minut na pozycji niskiego skrzydłowego będzie dostawał nasz stary, dobry Grindfather. Szczególnie przeciwko tym rywalom, którzy nie mają jeszcze dobrze rozwiniętej gry tyłem do kosza (patrz: Kevin Durant).

3. Kogo/czego najbardziej brakuje ci w składzie Niedźwiadków przed zbliżającym się sezonie?

Maciej Kwiatkowski: Niczego. Ten team zna się na pamięć. Oparty o obronę i trio Conley/Randolph/Gasol może wygrać w playoffach z każdym. Zachód jest jednak tak silny, że na przestrzeni sezonu może równie dobrze znaleźć się poza ósemką. Musiałby zostać przebudowany u góry, aby znowu można było mówić o brakach.

Łukasz Pawlak: Zdecydowanie brakuje mi w składzie Niedźwiadków typowego shootera, gracza któremu w ważnym momencie spotkania nie zadrży ręka. Dwa lata te mu był Wayne Ellington, w zeszłym sezonie mieliśmy Mike'a Millera. Kto w tym roku będzie mordował przeciwników zza łuku? Quincy Pondexter, Vince Carter, a może Jordan Adams? Miejmy nadzieję, że poznamy odpowiedź na to pytanie już w niedalekiej przyszłości.

Krzysiek Uzdowski: Wydaje mi się, że wciąż brakuje nam rezerwowego rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Zamiast typowej 2. opcji mamy dwie opcje numer 3 albo 4. Calathes i Udrih miewali w zeszłym sezonie przebłyski, ale żaden z nich nie załatałby dziury przy ewentualnej (odpukać) kontuzji Conleya…




piątek, 26 września 2014

Reanimacja

Po meczu numer 7 w Oklahomie straciliśmy serce do pisania. Każde zbliżenie się do laptopa było jak łokieć prosto w żebra od Stevena Adamsa. W cztery miesiące zregenerowaliśmy jednak swoje siły i wracamy po raz drugi. Mamy szczerą nadzieję, że tym razem już na stałe.


Przez najbliższy miesiąc zrobimy wszystko, aby wasz hype na nadchodzący sezon był jeszcze większy. Być może słowa "hype" i "Grizzlies" nie łączą się w naszym kraju zbyt często, ale hej!, dajcie nam szansę, a spróbujemy to zmienić. W przyszłym tygodniu wystartujemy z możliwie jak najbardziej obszernym Skarbem Kibica, w którym dowiecie się, czego należy naszym zdaniem od Niedźwiadków w nadchodzącym sezonie oczekiwać: co będzie naszą siłą, a co spowoduje, że nie będziemy mogli spać po nocach. Pytań jest dużo: "Jak daleko (i czy w ogóle) za górką jest już Zach Randolph?", "O co tak naprawdę chodziło w zamieszaniu z Davidem Joergerem?", "Jak w naszej ekipie sprawdzi się Vince-14 lat temu przeleciałem nad Frederickiem Weissem-Carter?" i wreszcie "Czy my w ogóle jesteśmy drużyną na mistrzostwo?". Odpowiedzi na nie wszystkie poznacie przez najbliższe 30 dni.

Szybciej, bo już jutro wystartujemy z serią 3on3, którą planujemy kontynuować przez cały sezon. Oprócz naszej dwójki na pytania odpowiadać będą osoby/eksperci znane z polskiej blogosfery o NBA. 

Tak więc, żeby nie przedłużać, do przeczytania i (kto wie?) usłyszenia!

redakcja Polish Grindhouse

PS. Na Twitterze i innych pamiętajcie o hashtagu #GrizzliesPL