czwartek, 19 grudnia 2013

Grizzlies – Lakers, czyli mecz zupełnie odmiennych drużyn.

Początkowo miała to być relacja z meczu z Mavericks, ale podsumowanie tego spotkania można opisać trzema słowami – „mecz bez historii”. 

Drużyna z LA preferuje prostą koszykówkę, ich zadaniem jest wrzucić więcej punktów od przeciwnika, run&gun w czystej postaci. A Grizzlies? Sezon temu napisałbym, że jest to zespół bazujący na defensywie, ale w tym przypominamy bardziej drużynę, która jest nastawiona na tankowanie niż na wygrywanie.

Jak zwykle mecz rozpoczęliśmy niemrawo, w ataku biliśmy głową w mur, a w obronie był jeden wielki chaos. 36 punktów straconych w jednej kwarcie?! C’mon. Tak naprawdę w meczu utrzymywali nas rezerwowi, którzy łącznie zdobyli 43 punkty.

Bez Conleya nie mieliśmy prawa wygrać tego spotkania, chociaż była na to wielka szansa. I nie dajcie się zwieść recapom na oficjalnej stronie NBA. To nie Kobe wygrał to spotkanie, tylko Pau Gasol. Starszy z braci obnażył wszystkie niedoskonałości naszej defensywy i to on był głownym czynnikiem zwycięstwa Jeziorowców.

Jerred Bayless – Zawsze bawi mnie, gdy przy swoich drive’ach krzyczy za każdym razem „and one!”. Po za tym najlepszą koszykówkę graliśmy, kiedy Jerryda na parkiecie nie było, ale widzę mały postęp w jego grze, a mianowicie coraz rzadziej odpala te głupie rzuty z półdystansu i próbuje wejść pod sam kosz. Czasami wbijał się nawet w 3 rywali, ale jak na niego to niemały progres.
Ocena: 2+

Tony Allen – Najbardziej w tym wszystkim szkoda mi właśnie jego. Chłop walczy za dwóch, stara się, agresywnie broni. Wszędzie go pełno, rzuca, zbiera, podaje, przy czym ma żelazną kondycję. Swoimi gestami elektryzuję kolegów i całe FedEx Forum. Za to właśnie go uwielbiam. Po za tym widać jaką pracę wykonał w te wakacje. Zdecydowanie poprawił swoją ofensywę. Jest pewniejszy na półdystansie i na linii rzutów wolnych. Keep it up Tony!
Ocena: 4+

Tay Prince- Grał tylko 9 minut i oddał jeden rzut. Doznał kontuzji kolana w pierwszej kwarcie i prawdopodobnie nie zobaczymy go przez kilka spotkań(Dzięki Bogu}.

Zach Randolph – Mówcie co chcecie, ale ja nie oddałbym tego niedźwiedzia za nikogo z tej ligi(no może po za Aldridgem). Ten koleś to ikona tego klubu, mówisz Grizzlies, myślisz Z-Bo. W tym meczu udowodnił, że potrafi grać bez Gasola. Mielił pod koszem swoich rywali, dobijał po 40 razy i nieźle bronił. Uwielbiam patrzeć jak świetnie ustawia się pod koszem i nie odrywając nóg od parkietu zbiera wszystkie piły.
Ocena: 4+

Kosta Koufos – Ostatnimi czasy znacznie obniżył loty. Coraz częściej widać jego braki w szybkości i w defensywie. Grek ma także ubogi zakres manewrów podkoszowych. Powoli traci miejsce w składzie na rzecz Jona Leura.
Ocena: 1+

Nick Calathes – Dlaczego nie może grać tak w każdym meczu? Zaliczył carrer-high w postaci 10 punktów, miał drugi najwyższy wskaźnik +/- (+6), grał odważnie, agresywnie i pewnie. Miejmy nadzieję, że nie był to jednorazowy popis.
Ocena: 3+

Jon Leuer – Pamiętam jak wielu zastanawiało się po co zarząd przedłuża z nim kontrakt. Dzisiaj Jon wykorzystuję szanse od losu i strach pomyśleć co by było, gdyby zamiast niego miał występować np. Hamed Haddadi (brr!).
Ocena: 3+

Ed Davis – Najwyższy wskaźnik +/- (+8), 9 punktów i 4 zbiórki. Słusznie Krzysiu zauważył, że dwóch najlepszych rezerwowych mamy na tych samych pozycjach, ale z braku laku tacy gracze są teraz na wagę złota.
Ocena: 3

Mike Miller – Dobry występ naszego najlepszego strzelca dystansowego. Mike był bardzo aktywny w ataku, rozciągał obronę i trafiał z półdystansu. Próbował nawet naciskać rywali od połowy boiska, co skończyło się dlań skręceniem kostki.
Ocena: 3

Jamaal Franklin – Nie wyszedł mu ten mecz, wydaję mi się, że się trochę podpalił, za bardzo chciał. Kompletnie nic mu nie siedziało, a w obronie był zagubiony.
Ocena: 1+

James Johnson – Zaliczył krótki epizod, ale nawet po tych 4 minutach zauważyłem, że obrońcy to z niego nie będzie. Jest niezłym strzelcem, ale chyba nie bardzo lubi dzielić się piłką z kolegami.

Badylos

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Kolejny mecz, kolejna porażka i znowu przegrana końcówka. Ten mecz od samego początku nam się nie układał. Zawodnicy Wolves sypali trójki aż miło (9 w pierwszej połowie), a my zamiast bronić, woleliśmy się im tylko przyglądać. 

W pierwszej połowie straciliśmy prawie 60 punktów, a nasza obrona nie istniała. To pokazuje jak ważnym elementem układanki jest Marc Gasol. Kiedy nie ma Hiszpana, to nawet Tony Allen zachowuje się w obronie jak dziecko we mgle (chociaż akurat w tym meczu grał bardzo dobrze).

Druga połowa była już lepsza, ale do ideału Niedźwiadkom brakuje jeszcze wiele. Grizz zmniejszyli stratę do rywala z -19 do -2 w ostatniej kwarcie, ale po raz kolejny nie udało nam się zwyciężyć zaciętej końcówki. Oby Marc wrócił jak najszybciej.

Mike Conley - Takiego Mike’a chcemy oglądać. Aktywny w ataku, penetrujący, skuteczny. Grał jak weteran z 15-letnim stażem i choć nie mógł się wstrzelić w pierwszej połowie, w drugiej trafił 3/4 za trzy. Doznał kontuzji (wygląda na to, że to tylko stłuczenie) na kilka minut przed zakończeniem spotkania i kto wie co by było, gdyby dokończył ten mecz. Na minus kilka niepotrzebnych strat i tylko 3 asysty.
Ocena: 4+

Tony Allen - W tym meczu mogliśmy zobaczyć starego, dobrego Tony’ego. Grał z poświęceniem, walczył o każdą piłkę i przede wszystkim świetnie bronił. Jak dla mnie przebywał na parkiecie zdecydowanie za krótko. Z nim na parkiecie Grizzlies byli +6, ale Dave wolał trzymać na boisku Baylessa…
Ocena: 4

Tayshaun Prince - Niestety, musimy się pogodzić z tym, że Prince gra w tym sezonie straszny piach. Rok temu przynajmniej bronił na niezłym poziomie – pamiętacie jak LeBron męczył się, żeby rzucić przeciwko Tay’owi chociaż 10 punktów we własnej hali? Jak na razie zarząd próbuje go zastąpić Jamesem Johnsonem z D-League.
Ocena: 1

Zach Randolph – Zagrał niezłe spotkanie. Zrobił swoje, choć miał ciężkie zadanie po obu stronach parkietu. Rzucił 20 punktów i miał 12 zbiórek. Zdarzyło mu się kilka niecelnych lay-upów, ale czego nie trafił, to zebrał i dobił. Niestety nie udało mu się powstrzymać niesamowitego Kevina Love, który sieknął 30 punktów.
Ocena: 3+

Kosta Koufos – Słaby występ Greka. Chociaż grał krótko to podobnie jak Z-Bo nie zatrzymał wysokich graczy Minnesoty. Jednak trzeba przyznać, że łatwego zadania nie miał, bo naprzeciw niemu stał wielkolud z Czarnogóry – Nikola Peković.
Ocena : 1+

Jon Leuer – Kolejny raz udowodnił, że potrafi grać w basket. Zastąpił Koufosa w pierwszej piątce, w drugiej połowie prawdopodobnie, dlatego że Joerger chciał mieć bardziej mobilny duet podkoszowy. Zmiana ta się opłaciła, bowiem Leur rzucił 15 punktów na 53% skuteczności oraz zebrał 9 piłek z tablic.
Ocena: 3+

Jerryd Bayless – Próbował rzucać jakieś śmieszne floatery z 3-4 metrów. Niby trafił 14 punktów, jednak całokształt nie był taki kolorowy jak statystyki. Jak dla mnie razem z Princem pierwszy do odstrzału.
Ocena: 2+

Mike Miller – Nie zauważyłem, żeby występował w tym meczu. Podobno rzucił 5 punktów i grał 25 minut.
Ocena: 1+


Nick Calathes, Ed Davis – Grali za krótko, żeby można było ich oceniać, ale co do Calathesa to moim zdaniem potrzebny nam bardziej dynamiczniejszy back-up dla Conleya. Owszem Calathes może i jest niezłym playmakerem, jednak nie stanowi żadnego zagrożenia w ataku.

Badylos

sobota, 14 grudnia 2013

Grizzlies vs. Pelicans, czyli najlepsza kwarta bez Gasola

W pierwsze 12 minut wychodziło nam wszystko. Oglądanie Grizzlies, które zazwyczaj równa się kolejnym zawałom serca, tym razem było niespodziewanie przyjemne. 34 punkty, 64% skuteczność z gry - w pewnym momencie zastanawiałem się kto podmienił nam rozpaczliwe w ostatnich dniach Miśki na najgorętszą ekipę w lidze, której bliżej było raczej do Rockets i Clippers.

Niestety, piękny sen szybko się skończył. W drugiej i trzeciej kwarcie zdobyliśmy łącznie 31 oczek i znowu wyglądaliśmy jak drużyna, która nie ma żadnych szans na awans do PO. Nie chcę zapeszać, ale ten sezon może być dla nas bardzo ciężki...

Mike Conley - Momentami wyglądał jak profesor. W pierwszej kwarcie zdobył 10 punktów, trafił dwie trójki i był nie do zatrzymania. Później niestety ucichł i przegrał bezpośrednią rywalizację z Jrue Holidayem. 7 asyst bez żadnej straty robiłoby większe wrażenie, gdyby nie fakt, że jego vis-a-vis, również ani razu nie stracił wczoraj piłki i rozdał przy tym aż 12 kończących podań.
Ocena: 3+

Tony Allen - Największym plusem jego gry było to, że w pierwszej piątce w końcu nie zobaczyliśmy Jerryda Baylessa. Poza tym powrót Tony'ego trochę rozczarował. Często zdarzało mu się odpuścić Erica Gordona, który przeciwko Grizzlies zanotował 25 punktów i był 10/12 z gry. Nie takiego Tony'ego chcemy oglądać.
Ocena: 2

Tayshaun Prince - Niedawno w prywatnym plebiscycie SI (http://nba.si.com/2013/12/11/all-nightmare-team-raymond-felton-richard-jefferson-tayshaun-prince-kevin-garnett-kendrick-perkins/) został wybrany do piątki najgorszych starterów w lidze i... meczem z Pelicans tylko udowodnił słuszność tej decyzji. Tajszon jest największą dziurą Niedźwiadków w ataku, a coraz częściej zaczyna nią również być w defensywie. Lata niestety robią swoje i masa (a właściwie jej brak) Prince'a nie dają mu żadnych szans przeciwko bardziej atletycznym trójkom ligi.
Ocena: 1

Zach Randolph - Miał szansę pokazać wszystkim, co sądzi o plotkach mówiących o jego wymianie w zamian za Ryana Andersona, jednak niestety jej nie wykorzystał. ZBo grał jak ZBo tylko w pierwszej kwarcie, a później przez kolejne 36 minut zanotował tylko 5 punktów i 4 zbiórki. Jestem ostatnim człowiekiem na tej planecie, który chciałby go widzieć w innej ekipie niż Grizzlies, ale powoli zastanawiam się, czy mamy jakikolwiek wybór, jeśli chcemy coś osiągnąć w tym (i nie tylko) sezonie...
Ocena: 3

Kosta Koufos - Jeden z jego najgorszych występów po kontuzji Gasola. Traci miejsce w rotacji na rzecz coraz lepszego Jona Leuera i nie zdziwię się, jeśli w najbliższych dniach Joerger postanowi zrobić jakąś małą roszadę w naszej pierwszej piątce.
Ocena: 2

Jerryd Bayless - Graliśmy świetną koszykówkę w kwarcie, w której Bayless przebywał na parkiecie przez 22 sekundy. Naprawdę chciałbym myśleć, że to tylko i wyłącznie przypadek...
Ocena: 2+

Jon Leuer - Leuer jest obecnie naszym drugim najlepszym zawodnikiem i wyrasta na najpewniejszą opcję pod koszem (sorry, Zach). W ostatnich czterech spotkaniach zalicza średnio 16.8 punktów i 8.0 zbiórek na mecz przy 53% skuteczności. Fajnie, że wykorzystuje swoją szansę. Wczoraj był nie do zatrzymania dla defensywy Pelicans. 19 punktów, 8 zbiórek i 8/10 z gry. Jonsanity?
Ocena: 4+

Mike Miller - Całkiem pozytywny występ, okraszony dwiema trójkami. Niczego więcej nie powinniśmy od kolan Millera wymagać. Po obcięciu włosów wydaje się jakiś taki... czystszy.
Ocena: 3

Ed Davis - Również wrócił i trzeba przyznać, że pokazał się z lepszej strony niż Tony Allen. Trochę za mało było go na tablicach, ale dwa bloki i niezła defensywa w 23 minuty zrobiły niezłe wrażenie. Szkoda, że dwóch najlepszych zawodników z ławki, mamy na tej samej pozycji.
Ocena: 3+

Nick Calathes - Powinien stworzyć z Baylessem jakiś śpiewający duet, wyjechać na trasę koncertową po Stanach i nie grać żadnego koncertu w całym Tennessee.
Ocena: 2

czwartek, 12 grudnia 2013

Grizzlies vs. Thunder, czyli wszystko po staremu...

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to moja pierwsza relacja z meczu Grizz, więc mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali.

Grizzlies są jedną z najbardziej pechowych drużyn w tym sezonie. Ostatnio do kontuzjowanych Gasola, Davisa i Allena dołączył także Quincy Pondexter, który opuści całe rozgrywki z powodu złamania stopy. Oj to będzie ciężki sezon …

Już na początku meczu Thunder zdobyli przewagę, której nie chcieli oddać do końca spotkania. Atak się kompletnie nie kleił ( nie potrafiliśmy nawet wykorzystać przewagi 3-1 w kontrze) , a i w obronie też nie było lepiej. W pierwszej kwarcie w grze utrzymywaliśmy się dzięki Randolphowi, który w tej części meczu zdobył 11 z 17 swoich punktów.

Jeśli chodzi o liczby to : pozwoliliśmy Oklahomie na 56% skuteczności z gry oraz 19 punktów z kontry. Nasza obrona była dziurawa jak szwajcarski ser. Brakuje w tym momencie solidnego obrońcy obwodowego, którym na pewno nie jest Mike Miller.

Mike Conley – Najlepszy i najwaleczniejszy ze wszystkich. Rzucił 20 punktów i zaliczył 9 asyst. Chwilami miałem wrażenie, że tylko jemu zależało na wygranej.
Ocena: 4

Jerryd Bayless – Na szczęście grał tylko 19 minut. Na boisku jednak nie wyglądało to tak źle. W drugiej połowie miał nawet 100% skuteczności z gry!
Ocena: 3

Tayshaun Prince – Typowy Tejszon. W ataku nie pokazał nic ciekawego oprócz 2 airballi. Po za tym miał najgorszy wskaźnik +/- (-25)
Ocena: 1

Zach Randolph – Był sobą tylko w pierwszej kwarcie. W pozostałej części meczu trafił tylko jeden rzut z gry, co pokazuje jak bardzo potrzebuje u swego boku Marca Gasola.
Ocena: 2

Kosta Koufos – Zagrał na swoim, solidnym poziomie, jednak wielka szkoda, że tak rzadko wykorzystywał obecność drewnianego w obronie Kendricka Perkinsa
Ocena: 3

Jon Leuer – Coraz bardziej podoba mi się ten chłopak (no homo). W ostatnich 5 meczach zalicza średnio 15,4 pkt i 8 zbiórek.  Jest aktywny na tablicach, walczy, sieje za trzy i ma niezły przegląd pola. Drugim Gasolem raczej nie będzie, ale na razie musimy się nim zadowolić .
Ocena: 3+

Mike Miller – Był aktywny w ataku, trafił dwie trójki, jednak obrońcą jest cieniutkim jak blachy w fordzie fokusie. Jeremy Lamb jechał z nim jak z kadetem.
Ocena: 2

Nick Calathes – Wydaję mi się, że za często szuka podań, zamiast spróbować samemu skończyć atak. Jak zwykle nie pokazał nic ciekawego.
Ocena: 1+

Jamaal Franklin – Dostaje co raz więcej minut i dobrze bo chłop ma duży potencjał. Miejmy nadzieje, że go wykorzysta.


Badylos

wtorek, 10 grudnia 2013

Time-out

Jak pewnie zauważyliście na stronie pojawia się coraz mniej relacji i jest to niestety spowodowane moim totalnym brakiem czasu. Ledwo wyrabiam się z oglądaniem wszystkich meczów Grizzlies, co niestety jakimś przyjemnym przerywnikiem od pracy w tym sezonie nie jest. Na kilka tygodni muszę więc zawiesić swoje pisanie na Polish Grindhouse, ale obiecuje wam, że wraz z nowym rokiem postaram się znaleźć dla Niedźwiadków więcej najcenniejszego surowca w dzisiejszym świecie i mam nadzieję, że ten plan mi się powiedzie.

PS. Jeśli ktoś z wa chciałby pisać o Grizzlies podczas mojej nieobecności (i później) dawajcie znać. Dodatkowe pióro zawsze się przyda. :)

PS2. Gra Jerryda Baylessa nie jest powodem mojej miesięcznej absencji (choć na czacie z pewnością będę się pojawiał). 

piątek, 6 grudnia 2013

Grizzlies vs. Clippers czyli 24 minuty Grizzlies Basketball

Do połowy wszystko wyglądało pięknie, tak jak zwykle to wygląda w naszych pojedynkach przeciwko Clippers. Świetna defensywa, kolejne niecelne jumpshoty podopiecznych Doca Riversa i wolny styl gry, który uniemożliwia granie z kontry. Wydawało się, że Grizzlies mają to spotkanie pod kontrolą. Bez Marca Gasola, bez Tony'ego Allena, a od drugiej kwarty także bez Eda Davisa, wciąż byliśmy w stanie pokazać Clippers znaczenie słów Grit&Grind. Tylko potem coś pękło.

Trzecią kwartę przegraliśmy 24:11. Sędziowie nam nie pomagali, ale nie można powiedzieć, że to oni byli główną przyczyną naszej porażki. Sami byliśmy sobie winni. 3/17 z gry przez dwanaście minut musiało się tak skończyć. Później nie było już czego gonić. Do roboty wzięła się ławka Clippers i nawet Reggie Bullock zaczął wyglądać jak Reggie Millier odpalający kolejne celne próby z dystansu (3/3). Szkoda, bo mimo tak drastycznego końcowego wyniku, ten mecz na prawdę był do wygrania. 

Mike Conley - Znowu udowodnił, że jest kimś więcej niż tylko Chrisem Paulem dla ubogich. Choć miał spore problemy z agresywną defensywą Clippers, to  i tak był niemal nie do zatrzymania w kolejnych próbach dostawania się pod kosz. Trochę za mało było go za to w kreowaniu gry. Cztery asysty to wynik, który mógłby się obronić, gdyby na parkiecie był Marc Gasol.
Ocena: 4

Jerryd Bayless - Wskoczył do pierwszej piątki, ale o dziwo nie wprowadził żadnej nowej jakości. Największym plusem jego występu był flagrant foul, który oczywiście nie był flagrant foulem, ale Blake Griffin, jak to ma w zwyczaju, dobrze go sprzedał:
Upadł jakby ktoś go postrzelił, a ZBo zareagował w najlepszy możliwy sposób:


Ocena: 2

Tayshaun Prince - Podobno grał w tym spotkaniu. Ja go nie widziałem, ale boxscore mówi coś innego. Szkoda, że największą defensywną dziurę Clippers (Dudley), musimy próbować wykorzystywać kimś takim jak Tajszon.
Ocena: 1

Zach Randolph - Wrócił, ale widać, że do optymalnej formy sporo mu jeszcze brakuje. Wrośnięty paznokieć ograniczył go do 4/13 z gry, choć spory wpływ miał na to pewnie także DeAndre Jordan. Brak Gasola pozwolił Riversowi na posłanie swojego środkowego przeciwko ZBo i pomysł ten niestty bardzo dobrze wypalił.
Ocena: 3

Kosta Koufos - Bardzo przyjemnie ogląda się Kostę w pierwszej piątce. Walczy, zbiera, zajmuje niezłe pozycje w defensywie. Wczoraj 17 punktów i 9 zbiórek. Więcej nie powinniśmy od niego wymagać.
Ocena: 4+

Ed Davis - Davis zaczął korzystać na kontuzjach Gasola i ZBo, lecz niestety złowieszcza klątwa, która panoszy się po całym Fedex Forum dotknęła także jego. Nadkręcona lewa kostka zapewne wyeliminuje go z kilku najbliższych spotkań, a nam pozostaje tylko liczyć, że to już ostatni pechowiec w składzie Davida Joergera.
Ocena: -

Quincy Pondexter - 15 punktów z ławki i świetna defensywa na Chrisie Paulu. Q-Pon uwielbia grać przeciwko Clippers i wydaje mi się, że to on, a nie Jerryd Bayless powinien wskoczyć do s5 zamiast Tony'ego Allena.
Ocena: 4

Nick Calathes - Gdy widzę jak szykuje się do wejścia na parkiet, powoli zaczynam czuć to samo, co w przypadku Jerryda Baylessa. Juanem Carlosem Navarro to on raczej nie będzie.
Ocena: 2

Mike Miller - Ściął włosy i póki co stracił swoją moc. 20 minut i ani jednej trójki. Żadnej dziury na dystansie jak na razie nie załatał.
Ocena: 2

Jon Leuer - Po życiówce przeciwko Suns osiadł na mieliźnie i nieco się uspokoił. Znowu aktywny, jednak wczoraj chciał robić za dużo. Na plus skończenie chyba najładniejszej akcji w całym meczu:

Ocena: 3

niedziela, 1 grudnia 2013

Grizzlies vs Nets czyli w krainie, gdzie różnicę robi wrośnięty paznokieć

Wrośnięty paznokieć - nie brzmi poważnie, ale podobno boli jak cholera. Mógłbym wstawić kilka zdjęć tej "kontuzji" z sieci, ale uwierzcie mi na słowo (albo sami sprawdźcie), że nie jest to najprzyjemniejszy widok. Po co się na ten temat rozpisuję? Bo właśnie z tego powodu w meczu z Nets nie zagrał Zach Randolph. Bardzo też możliwe, że jego wrośnięty paznokieć kosztował nas ósmą porażkę w tym sezonie.

W meczu ze słabymi i pozbawionymi stylu Nets, nawet bez Gasola i ZBo byliśmy w moim przekonaniu faworytami. W końcu szpital na Brooklynie był jeszcze bardziej zapracowany niż ten w Fedex Forum. Brak Paula Pierce'a, Derona Williamsa, Jasona Terry'ego i Andreia Kirilenki. Niestety, Jason Kidd nie musiał wylewać na parkiet żadnych niezidentyfikowanych substancji. Nets wygrali, a my przez całe spotkanie nie potrafiliśmy zatrzymać Joe Johnsona i (sic) Andraya Blatche'a.

Ten drugi w Memphis oszalał. Trafił trzy trójki na 100% skuteczności i wykorzystywał problem z faulami Eda Davisa, pokazując jak wiele do dobrej defensywy brakuje jeszcze Jonowi Leuerowi. Leuer trafił dwie próby z dystansu, ale poza tym był cieniem zawodnika - szczególnie w defensywie. Podobnie z resztą jak cała nasza ławka z jednym, małym wyjątkiem.

Nets uciekli nam już w pierwszej kwarcie, w której szesnaście punktów zdobył Joe Johnson. Straty zdążyliśmy zniwelować pod koniec trzeciej odsłony meczu. Naszy mały wyjątek na ławce - Quincy Pondexter w pojedynkę przeprowadził run 14-2 i na tablicy pojawił się wynik 75:74 dla Nets. To by było jednak na tyle. Znowu beznadziejnymi decyzjami popisał się David Joerger. Na siłę forsował grę rotacją, która zniwelowała straty i zamiast w porę wprowadzić Mike'a Conleya, wolał na parkiecie trzymać dwójkę Calathes-Bayless, która znowu pokazała jak bardzo brakuje nam rezerwowego playmakera. Joerger ma przed sobą jeszcze długą drogę do zostania solidnym trenerem w tej lidze.

Mike Conley - Trzy ostatnie mecze = 29 asyst i 2 straty. Świetnie dominował młodego Tyshawna Taylora. Szkoda tylko, że Joerger tak długo trzymał go na ławce w ostatniej odsłonie spotkania. Conley wszedł, gdy Nets znowu odskoczyli na bezpieczną przewagę.
Ocena: 4

Tony Allen - Chwilami go kocham, chwilami nienawidzę. Kocham, gdy wymusza stratę i jak szalony biegnie do obręczy. Nienawidzę, gdy oddaje bezsensowne rzuty z 5-6 metra, gdy na zegarze jeszcze dobre kilka sekund do rozsądnego rozegrania akcji.
Ocena:

Tayshaun Prince - Po kilku solidnych występach przyszła kolej na powrót do rzeczywistości. 0 punktów i 0 defensywy przez 23 minuty. To chyba on miał zatrzymać Joe Johnsona. Nie wyszło.
Ocena: 1

Ed Davis - Najgorszy pod względem wskaźnika +/- (-19), choć na parkiecie nie wyglądał tak źle. Chciał wykorzystać swoją szansę na pokazanie się w pierwszej piątce i robił po prostu za dużo. Przez całe spotkanie miał problemy z faulami.
Ocena: 3

Kosta Koufos - Kolejny raz udowodnił mi, że bez Marca większe problemy będziemy mieć w ataku niż w defensywie. Kosta nieźle radził sobie przez większą część spotkania z Brookiem Lopezem, zaliczył trzy bloki i solidne double-double na poziomie 10 punktów i 11 zbiórek. Ostatni, do którego możemy mieć pretensje po porażce.
Ocena: 4-

Jon Leuer - Dobrze, że w większości spotkań gra po 2-3 minuty w meczu.
Ocena: 2

Jerryd Bayless - Chciał być jak Quincy Pondexter, ale mu nie wychodziło. Co z tego? Rzucać można dalej. Miał fajną asystę in transition do Kosty Koufosa, ale to jedyny pozytywny aspekt jego gry, który udało mi się wyłapać.
Ocena: 1/6 z gry

Mike Miller - Dwie celne trójki okupione fatalną defensywą na Joe Johnsonie. Nie może przebywać na parkiecie, gdy obok jego nie ma Tony'ego Allena bądź Tejszona Prinsa.
Ocena: 2

Nick Calathes - Pozamiatał. 5 minut i -14 z nim na parkiecie.
Ocena: 0,25

Quincy Pondexter - Miły akcent na sam koniec. 22 punkty w 21 minut. Nie każdy jest w stanie w pojedynkę zrobić run 14-2 (nie, Jerryd ty tego nie umiesz i przestań wreszcie próbować). Pondexter wreszcie trafiał z dystansu i przypomniał sobie o swojej formie z tegorocznych play-offów. Miejmy nadzieję, że mecz z Nets nie był tylko jednorazowym wyskokiem.
Ocena: 4+